HAGLAZ IWAZ ISAZ

Przeklęty…
Piłem krew księżyca…
A każdy łyk – szeptem koszmaru
W umysł się wwiercał – gdzie kaplica,
Czarna jak cień z mrocznego jaru,
Który wezwałem – Osmętnica
Przybyła do mnie przez sieć czaru.
Stanęła przy mnie – Widmo blade:
Oddech jej wionął krwią i gradem.

Stanęła przy mnie, cna nocnica,
Szepnąłem „Weź krzyk i ofiaruj…”
W dłonie ująłem blade lica,
Lecz się lękała mego daru:
Co jest sigilem wrót księżyca,
Co zawodzeniem jest koszmarów,
Że nawet blade widmo śmierci
Szepnęło: „Krew twa mnie nie nęci,
Ni mnie nie skusi twa tęsknica,
Bo widzę w niej ostrza pamięci.”

I w dal odeszło widmo blade,
Nim naznaczyłem je swym jadem…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s