Ostatni Psalm

Nie nazwałem cię imieniem…
Kwiat na dłoni twojej wschodzi
Trochę cierniem – lub cierpieniem,
Zgaśnie – zanim się narodzi,
Nim zabłyśnie gwiazdą jasną.
Kwiaty śmierci – tylko gasną.

Nie ochrzciłem ciebie słowem…
Zapatrzony w gród płomienia,
Chciałem spytać, czy się dowiem,
Jak rozpoznać twarz twą w cieniach?
Ale ognia całun krwawy
Okrył wszystkie moje zjawy…

I pojąłem, że jedynie,
Gdzie pustyni ruda szata
Ginie w szarej pajęczynie
Ziemi, co się z zmierzchem splata,
Że tam tylko, gdzie umieram,
Mogę dotknąć ciebie…
Teraz…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s