Powracając do domu

Rozdarłem wreszcie czarne szkło,
A za nim były z kłów ogrody…
I głos co spytał w mroku: „Kto
Przyszedł się napić czarnej wody?”

„Tej wody, która płynie wspak.
Wody, co zawsze jest niczyja.”
A potem głos zapytał: „Jak
Chcesz istnieć, kiedy ona mija?”

Lecz nic nie rzekłem
Patrząc jak
Ogród ptakami konał w ciszy.
A gardła ich wypełniał strach
I modły,  których nikt nie słyszy…

Lecz nic nie rzekłem…
Bowiem cóż
Miałem powiedzieć u bram zgonu?
Wiedziałem zresztą wtedy już,
Że nie ma odpowiadać komu…

A głos rozrdzawił śmiechem się
I spoczął krwią na moich rękach…
A potem zaprowadził mnie
Dalej, niż mógłbym zapamiętać…

I gdy przyszedłem do tych wód,
Które są czarną matką rtęci –
Pojąłem, ze istnieje głód,
Który silniejszy jest od śmierci…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s