Apokalipsa

Na nieboskłonie
– Cierniowy Płomień
Zła Gwiazda wschodzi
W srebrnej koronie

Krwawią me dłonie

Anioł rozkwita
Różą komety
Na nieboskłonie
Skwierczą planety

A twarz anioła
Dymem zakryta

Róża umiera
Włócznią przebita

Na nieboskłonie

I ujrzycie:
Cztery będą konie…

Advertisements

11 responses to “Apokalipsa

  1. Czterej Jeźdźcy Apokalipsy wieszczą zagładę.. Anioł umiera włócznią przebity.. Dobro nie zwycięża, Zła Gwiazda triumfuje.. wiersz jest zapowiedzią wydarzeń, jednak zawiera niedopisany koniec..” krwawią me dłonie”- stygmaty, będące oznaką bliskiego obcowania z bóstwem, charakterystyczne dla mistyków i wizjonerów.. Obraz przeraża, Zła Gwiazda w moim wyobrażeniu płynącym z wiersza wchłania wszystko, cały wszechświat (skwierczące planety) i Nicość pozostaje, czysta Ciemność.. Globalna ewolucja ma w niej zaczątek i swój koniec.. To nie jest tak, że Zło zwycięża, jest jednak narzędziem, które swą destrukcją musi zniszczyć wszystko..by Nic pozostało.. poniosło mnie 😉

    • Ja tam osobiście lubię, gdy Cię ponosi… 😉
      Zła Gwiazda dla mnie jest bardziej złowieszcza, niż zła w moralnym sensie. Raczej właśnie wieszczy zagładę. Jest to kometa – z całą swoją symboliką – a więc obcy przybysz, który niesie zmianę, przewrót i destabilizację. Znak nadchodzącego niebezpieczeństwa.
      Anioł jest tutaj dla mnie symbolem siły wyższej. Kiedyś był symbolem łaski, teraz wciela się w kometę. Jego twarz zakryta dymem oznacza, iż czas łagodności się zakończył. Anioł nie widzi już ziemi, staje się aniołem destrukcji.
      Osobiście nie odbieram zniszczenia jako zła. Przychodzi zawsze by coś zakończyć, może być uwalniające. Zniszczenie formy jest zawsze tworzeniem przestrzeni.
      W tym wierszu chciałem przede wszystkim pozwolić czytelnikowi na odczucie nieuchronności kataklizmu, wyzwolić strach przed końcem. Sięgnąłem więc po symbole najgłębiej zakorzenione w świadomości kultury zachodu – kometę oraz elementy judeochrześcijańskie (jak np 4 Jeźdźcy). Można tutaj znaleźć jednak także pewne odniesienia do mitów Arturiańskich – bowiem zawsze lubię chować takie drobne sekrety w tekście. 😉

  2. Na początek spróbowałam poczytać coś, co zabrzmiało mi znajomo i oklepanie, żeby – że tak to ujmę – przygotować się i oswoić z dreszczykiem, zanim spotkać mi przyjdzie duży Dreszcz… 😀
    Na szczęście (a może i niestety) obyło się bez sensacji, okrzyków przerażenia, tudzież omdleń… 😉

    Sam utwór jest ładnie skonstruowany i aż ocieka obrazami, które dla jednych są zwiastunem apokalipsy, a dla drugich… Cóż, drudzy po prostu nazywają to popołudniem i spadającą kometą. – Ja do nich należę z pewnością, ponieważ poza docenieniem pełni utworu, nie wywarły na mnie większego wrażenia. Za to moja mama, dla której każda popołudniowa „łuna na zachodzie” to zapowiedź katastrofy, była pod ogromnym wrażeniem. 🙂
    Ale to już kwestia wiary w dany „strach”. Mnie bardziej przeraża w kwestiach końca świata skażenie biologiczne, radioaktywność, przebiegunowanie, fanatyzm i szaleństwo jednostek, więc tym samym utwór jest to dla mnie po prostu całkiem miłym obrazkiem. 😉

    Idę dalej – szukać straszności… 😉

    • Oczywiście, można odebrać ten wiersz jako ładny kawałek liryki opisowej… W końcu poezja otwiera się na wiele interpretacji.
      Ja jednak widzę go w nieco szerszym, symbolicznym aspekcie. Przy czym nie przypadkowo odbywa się on w tak mistycznej konwencji. Niemniej zawsze uważałem, że nie każdy ma obowiązek odczytywać moją twórczość tak jak ja – a wielość skojarzeń zawsze poszerza moją własną wiedzę o możliwych sposobach recepcji utworu. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s