Zemsta

W okrutnych kłach lodowej zorzy
Konałem, karmiąc z żył szkarłatem
Rój Gwiazd dręczących. Nie śnij zatem,
Że kropla choć upadła w pył…

Bowiem ta klątwa, z moich żył,
Zasiała w ich skrach cierń płomienia,
Co przetrwał wieczność – wzrósł w ich cieniach.

Ukryty, straszliwy testament…

A gdy się ziścił, wzniecił lament
W niebiosach, Gwiazd gasnących trwogę
Kiedy spadały, bluźniąc, w ogień.
W potwornym , przewrotnym balecie
Zemsty – mej krwi najczystsze kwiecie
Wydało owoc…

Przebrzmiał zgon,
Ujrzałem klątwy mojej plon:
Czarną, bezdenną Noc – niebiosa
W uścisku szczęk Uroborosa.

Reklamy

6 responses to “Zemsta

  1. hmmm jak zwykle nad Twoim wierszem trzeba pomyśleć…
    a kiedy gwiazdy zgasną i przeistoczą noc jasną w ciemną
    złowrogą to tylko śmierć zwiastować mogą …to tak mi się
    nasunęło 😉 ale uroborosa to nie znam chyba …

    • Uroboros to wąż kosmiczny, który trzyma ogon w swej paszczy – symbol ten przedstawia nieskończone odradzanie się wszechświata w kolejnych cyklach, a także jedność wszechrzeczy.
      Tutaj użyłem go by wykazać, iż śmierć Gwiazd i Noc jest tylko jednak pewnym etapem, po niej zaś nastąpi kolejne odrodzenie. Być może teraz już gwiazd (istot), które będą czyste, nie obciążone klątwą za swe winy.

        • Odpowiedź masz w wierszu – za winy można by uznać to żywienie się czyimś cierpieniem i śmiercią o którym mówi pierwsza zwrotka:
          „Konałem, karmiąc z żył szkarłatem
          Rój Gwiazd dręczących. (…)”
          Tak więc gwiazdy nie są niewinne, lecz gubi je ich własna chciwość i okrucieństwo. Idąc dalej szlakiem luźnych skojarzeń – ich zbrodnię można nieco porównać do bogobójstwa, więc w pewien sposób skazuje je ona na klęskę w przyszłości – może nie tyle na zasadzie kary, lecz raczej skutku i przyczyny.
          Oczywiście wszystko to są wnioski, które wyciągam po napisaniu wiersza. Zwykle bowiem gdy tworzę jest to raczej automatyczne.

          • Cholera, nie wczytałem się dobrze 🙂 Wiesz, z tymi gwiazdami przypomina mi się scena z komiksowej wersji Lucyfera wyreżyserowanego przez Mike’a Carey’a, kiedy to Lucyfer tworzy swój Wszechświat „poza Stworzeniem”. Mam przeczucie, że ta seria może Cię zaciekawić.

            P.S. zabawne, że i ja mam skojarzenia lekko satanistyczne 😉

            • Nie no, ja niekoniecznie mam skojarzenia satanistyczne (jak wiesz unikam monoteizmu). Bogobójstwo widziałem raczej w kontekście innych mitologii: np. sumeryjskiej czy nordyckiej.

              A polecaną przez Ciebie serię komiksów znam. 🙂 Choć przyznam, że dawno dość do niej zaglądałem. Postać Lucyfera jest interesująca, ale głownie dlatego, iż sama przekracza topos na którym jest oparta. Co zresztą często czynią postacie Gaimana (uwielbiam ten z jednej strony eklektyczny, z drugiej zaś pełen elegancji sposób, w jaki on pracuje z mitami).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s