Czarna Magia

Tajemne wzory wiły się wokół,
Słowa krwawiły – jak ciernie nagie.
W sercu kruk zasnął. Dziwny niepokój
Krążył za oknem – gdym uwiódł Magię.

I gdym, wśród bujnych jak czarne maki
Nocy, przemykał, cicho jak zwierzę,
Tropiąc dziwaczne, obce zodiaki
By mej kochance złożyć w ofierze

Ich centkowane futra – ujrzałem
Gwiazdę samotną. Piękna i płocha
Mi się wydała. Zrazu zawrzałem
Żądzą, by wróżyć z niej, czy mnie kocha

Moja wybranka? Lecz kształt wężowy
Wychynął z mroku, z paszczą przepastną.
I ukradł Gwiazdę, przerwał me łowy.
I zgasły świece, zodiaki gasną

Na moich, rękach brocząc bezładnie
Krwią, blaskiem, woskiem… W kręgu szkarłatu
Wzywam twe imię! Nim świt okradnie
Mnie z twoich ramion, puchar zaświatów

Podaj mi luba – A w krwawym winie
Sen nasz się ziści
I świat przeminie…

Reklamy

35 responses to “Czarna Magia

  1. Ciekawie w tym świecie zodiaków. Dla mnie interesujące zwroty „słowa krwawiły…”, „Zrazu zawrzałam żądzą…” tak na dobranoc- tymczasem idę ziścić sen w winie:)

  2. Fantastyczne! Cóż nie wiem co mógłbym jeszcze napisać, jak wyrazić swój zachwyt, więc chyba na tym koniec. 🙂

    Pozdrawiam!

  3. Pociąga bardzo ta Twoja magia 😉 Kluczowym momentem w tym wierszu jest chyba Żądza do Gwiazdy skradzionej przez paszczę węża ( Uroboros ?) symbol nieskończoności. Jako że wszystko się z niego odradza i w nim ginie, pomiot na powrót ma szansę się z Gwiazdą zjednoczyć

    ,, A w krwawym winie
    Sen nasz się ziści
    I świat przeminie”
    … krew jako symbol życia?

    Prawdziwe pożądanie nie stygnie z upływem czasu, a urasta w siłę. Podobnie jest z prawdziwą Miłością, która w swej kulminacji jest nią samą jedynie, bez żadnych wyobrażeń do niej.

    • Jak zwykle bardzo celna interpretacja. To jest bardzo dobra rzecz – wiedzieć, że ktoś rozumie o czym piszesz. Dziękuję. 🙂
      Chyba coś w tym jest, że im dłużej się czyta moje wiersze tym łatwiej zrozumieć kod, jakim się posługuję?
      Krew tutaj jest także symbolem ofiary. Kielich jest symbolem Miłości oczywiście. 😉

      • Ja nie lubię nie rozumieć :). Od prawie roku odwiedzam, obserwuję, podziwiam i nigdy mi dość. Poezja jaką tworzysz wybitnie uzależnia, zmienia i prowadzi coraz dalej, poza granice najśmielszej wyobraźni. To ja dziękuję, za tak wiele cennych przeżyć. To tak, jak dane w prezencie skrzydła, z czasem uczymy się nimi posługiwać 🙂

  4. Do tego wiersza wybitnie nie pasuje maniera, którą przyjmujesz co do formy zapisu (chodzi mi o te duże litery na początkach wersów). Zwyczajnie to przeszkadza w odbiorze wiersza, ale może tylko mi, ponieważ już dawno od takiego zapisu odeszłam.
    Jednak ten wiersz ma tendencję do „płynięcia”, przez co większość przerywników po prostu zakłóca jego nurt. Tak samo mam wrażenie, że bez zastanowienia i niemal z rozpędu został podzielony na regularne strofy czterowersowe wraz z trzywersową pozostałością. Polecałabym przeczytać sobie kilka razy na głos ten utwór (ogólnie jest to świetna praktyka, jeśli chcesz wyczuć niezgrabności czy ogólne brzmienie oraz dynamikę wiersza) i zastanowić się, czy aby na pewno w odpowiednich miejscach są wstawione przerwy…?

    Poza tym: Piszesz o i zwracasz się do Bogini, więc pasowałoby użyć grzecznościowej formy „Cię”, „Twoich” czy „Niej”. W końcu podmiot liryczny błaga, prosi, szuka… szanuje ją, kocha i uwielbia, czyż nie…? 😉

    Osobiście przepadam za użytą tutaj symboliką kruka ❤ ! A uwiedzenie magii było po prostu piękne. 🙂

    • Ja niczego nie robię bez zastanowienia i z rozpędu. Naprawdę. 😉
      Zresztą użycie czterech przerzutni w ramach nieprzemyślanego działania byłoby dość szalonym posunięciem, nie uważasz? A ja wszakże szalony nie jestem – jedynie lekko ekscentryczny. 😉

      A czy magia jest dla mnie boginią? Nie do końca. Raczej kochanką jak sądzę. Wybacz więc pewną poufałość w kwestii małych liter (sądzę, że ona mi wybaczy). 😉

      Ciekawe jest jednak jak bardzo ustalone wzorce, co do preferowanych form zapisu mogą wpłynąć na odbiór wiersza. Ja raczej pod tym względem staram się być bardzo otwarty – niemniej cieszę się, iż informujesz mnie o tym, jak sama to odbierasz. Jak wielokrotnie pisałem zjawisko recepcji samo w sobie jest dla mnie fascynujące. Interesująco jest obserwować w jaki sposób Twój umysł postrzega treść przez pryzmat formy. Dziękuję więc za tę możliwość. 😉

      • Nie przepadam za sztywną, niepasującą formą, która jest jak niewygodne ubranie. Jestem pod tym względem hedonistką, więc „stroję” moje utwory różnorodnie, dobieram najlepsze kroje… Dlatego pierwsze, co rzuca mi się w oczy, to sposób w jaki „leży” wiersz. Twój jest dla mnie jak modelka cierpiąca w milczeniu dla zamysłu twórcy… ˜– takie jest moje odczucie.

        Cóż, odbiorca ożywia słowa w ciało wyobrażeń, więc niezaprzeczalnie jest to ważny element.
        Ja, jako odbiorca, nie przestaję być poetką, więc widzę to, co dla osoby zainteresowanej tylko treścią lub nie zwracającej uwagi na opakowanie, umyka… Nasze perspektywy się różnią, ponieważ oczekiwania także są różne: Dla mnie dobra poezja to produkt luksusowy, czyli odpowiednio opakowany i o niezaprzeczalnie wysokiej jakości wnętrza. Dla kogoś innego może to być owinięte choćby gazetą, byle zawartość była wystarczająco dobra dla jego potrzeb. Będzie się zachwycał smakiem i konsystencją wnętrza, kiedy ja będę odczuwać przyjemność z samego spojrzenia na ten produkt, bo wiem, że w środku znajduje się coś po prostu perfekcyjnego… 😉

        • Widzisz, z zasady de gustibus non est disputandum. Dlatego chyba nie ma sensu roztrząsać naszych upodobań… A ta rozmowa właśnie na taką wygląda.

          Tobie podobałaby się większa płynność – cóż, jestem w stanie to zrozumieć. Jednak nie do końca pojmuję, dlaczego z tego tytułu uważasz tą formę za niedopracowaną? Nie sądzę, by można jej było to zarzucić – bowiem dla mnie wybranie tych pauz było sprawą przemyślaną i celową. Co oczywiście może się komuś podobać lub nie – lecz jest wynikiem mojej wolności twórczej, prawda?
          Rozumiem dyskusję o odbiorze, o wrażeniach etc. Natomiast nie rozumiem dokonywania wartościujących ocen w oparciu o swój gust i percepcję. Myślę, że warto w tym miejscu mieć trochę szacunku do innych twórców i do wyborów jakie podjęli. Proponowana przez Ciebie estetyka jest tak naprawdę tylko Twoim subiektywnym punktem widzenia i niczym więcej. Każdy z nas zresztą wypowiada się z tego subiektywnego punktu, więc nie ma sensu proklamować jakiegoś jedynego słusznego rozwiązania. 🙂

          Zresztą sam (z mojego osobistego punktu widzenia) uważam, że wiersz ten pozbawiony cięć byłby piekielnie nudny w odbiorze. Jak widać co jednej osobie nie pasuje innej może się podobać (ewentualnie możesz uznać mój gust za okropny – jakoś to zniosę 😉 ).

          Niemniej generalnie proponowałbym odejść od tego typu wartościowania ponieważ nie ma ono sensu na gruncie merytorycznej dyskusji o dziele. Mnie interesuje przede wszystkim recepcja tekstu. Analiza uważam jest sprawą na tyle podstawową dla każdej wykształconej osoby, iż nie wymaga uwagi i rozmowa o niej jest po prostu dysputą o truizmach. Uwagi w stylu „polecam przeczytać wiersz na głos” są w mym odczuciu mało stosowne, bowiem zakładają moją indolencję w kwestii własnej poezji… Cóż, mam nadzieję, że to po prostu nieszczęśliwe sformowanie, więc nie przejmuję się tym. Jednak warto byłoby unikać takich wypowiedzi w przyszłości.
          Natomiast chętnie porozmawiam o interpretacji, odczuciach, ewentualnie użytej symbolice. Ponieważ to jest inspirujące i może prowadzić mnie dalej w poszukiwaniach twórczych.

          Wciąż jednak dziękuję za okazję do wymiany poglądów i poświęcony czas. 🙂

          • Oczywiście, że nie próbuję przekonać Cię, że popełniłeś grzech ciężki, robiąc tak, a nie inaczej! Przepraszam, jeśli to tak zabrzmiało, jakby chciała Cię „nawrócić” na jedyną i słuszną drogę.

            Chciałam co najwyżej zwrócić Twoją uwagę na inne opcje i możliwości. Po sobie wiem, że czasami niektóre rzeczy są decyzją świadomą, a o niektórych – wydawałoby się banalnych – nie mamy pojęcia, bo nie zwróciliśmy na dany aspekt nigdy uwagi. 🙂 Nigdy nie porwałabym się na autorytatywne pouczanie kogoś. Być może zdarza mi się czasami użyć mało subtelnych czy niezgrabnych sformułowań, lecz zawsze odzywam się, starając pomóc.

            Na przykład mnie czytanie własnych wierszy na głos nie przyszło do głowy, dopóki ktoś mi nie podpowiedział tego. Zwyczajnie wydawało mi się, że wiem przecież co chciałam napisać i to napisałam. Przez odczytanie mogłam skonfrontować swoją wizję utworu oraz jego rzeczywiste brzmienie – pozwoliła mi na zdystansowanie się, spojrzenie z boku… Jednym zdaniem: Mi pomogło.
            Dlatego nie jest to z mojej strony złośliwość, lecz zwyczajnie podzielenie się praktykowanym przeze mnie sposobem, z którego przecież nie musisz skorzystać. 🙂

            Opisałam też, jak widzę utwory i na co zwracam uwagę, podając Ci niejako własny kod, według którego czytam oraz interpretuję, byś wiedział, czemu zwracam uwagę na coś, co nie jest dla Ciebie istotne. Najwyraźniej jednak to stworzyło jakieś błędne wrażenie o mnie. W takim razie przepraszam – już nie będę więcej formułować tego typu wypowiedzi. (Ta niech będzie taką ostatnią).

            Interpretacja opiera się na analizie, a że uczuć głębszych brakło u mnie w odniesieniu do tego utworu, to ta mniejsza bardziej w komentarzu ona się uzewnętrzniła. Za mało też znam Ciebie i Twój kod, by być w stanie współodczuwać, więc to naturalne, że mogę opowiedzieć Ci tylko o tym, co widzę. 🙂
            Temat symboliki także mamy rozbieżny, ponieważ ja raczej operuję symbolikami odległymi bądź bardzo mieszanymi… Staram się wręcz unikać symboli bliskich każdemu lub nadawać im nowe znaczenie. Nie chciałam zbijać Cię z tropu komentowaniem kompletnie nie na temat. 😉

            A używanie sformułowań typu: „świetnie napisane”, „piękny wiersz” i tym podobnych z ust kogoś, kto również zajmuje się pisaniem, wydaje mi się osobiście bardzo banalne, więc staram się ich uniknąć w swoich wypowiedziach, jeśli nie podaję, czemu tak sądzę.
            Sama lubię wiedzieć dokładnie, co widzi czytelnik, więc takie uogólnienia mają wartość jedynie dla mojego ego. Za to od strony „twórczej” wolę komentarz zawierający, co wytrąciło z równowagi odbiorcę, a co zagrało mu duszy – nawet jeśli dotyczy to sprawy postawienia jednego przecinka. 😉

            Kończę, nim znów napiszę coś, co może nie za dobrze zabrzmieć i wyjdę na niemiłą osobę…

            • Zwróciłem Ci uwagę nie dlatego, iż spodziewałem się z Twojej strony jakiejś złośliwości – lecz raczej ponieważ pomyślałem, że możesz nie być do końca świadoma, jak można odebrać Twoją wypowiedź. Choć jak sądzę porady Twoje wynikały z entuzjazmu, jednak generalnie dawanie porad osobom, które nie proszą o nie uważa się za niezbyt grzeczne.

              Ja sam jestem osobą, która bardzo dba o poziom kultury w kontaktach osobistych – więc może dlatego zwracam na to szczególnie uwagę. Sam unikam dawania porad, chyba, że ktoś mnie o to poprosi lub o coś zapyta. Nie przejmuj się jednak, zapewne niewielu jest w sieci takich dziwaków. 😉

              Widzisz, problem doradzaniem osobom nieznanym polega na tym, że nie wiesz jakie Twój odbiorca ma kompetencje i wiedzę. Dlatego też można łatwo powiedzieć coś niezręcznego. Co do mnie, mam za sobą 9 lat studiów na Filologii Polskiej. Jestem specjalistą zarówno w zakresie językoznawstwa jak i literaturoznawstwa. Warsztat zaś budowałem ponad 20 lat zanim zdecydowałem się na prezentację mojej poezji. Piszę tutaj o tym wszystkim głownie po to, byś mogła zrozumieć mój punkt widzenia:

              Analiza jest dla mnie sprawą podstawową, wykonywaną niejako automatycznie podczas odczytania utworu. Dlatego nie lubię tracić czasu na rozmawianie o niej. Oczywiście, interpretacja jest działaniem wtórnym, jednak gdy widzisz drzewo nie musisz tracić czasu na rozważanie kształtu pnia, barwy liści i układu gałęzi prawda? Nie rozmawiasz o tym – po prostu to robisz, postrzegając te elementy automatycznie. Po czym interpretujesz obraz drzewa i zawarte w nim informacje zgodnie z matrycą poznawczą w Twoim umyśle, a także paletą Twych aktualnych odczuć. 🙂
              Mniej więcej tak samo dla mnie jest z analizą. Choć rozumiem, że może się ona wydawać ciekawa komuś, kto nie katował tego tematu przez kilkanaście lat i może pozwalać odkrywać nowe poziomy. Dla osoby zawodowo z tym związanej jednak jest to po prostu podstawa w dyskusji o interpretacji. 😉

              A mówiąc już o dyskusji: nie interesują mnie sformowania typu „dobrze napisane”, bowiem primo są to nadal sądy odnoszące cię do formy, a secundo gdybym nie uważał, że coś jest dobrze napisane, to bym tego nie publikował na sieci. Moja wiedza pozwala mi ocenić tekst zarówno pod względem wartości estetycznych jak i artystycznych – więc znów nie potrzebuję mówienia o tym, co sam wiem.

              Tym co mnie interesuje jest reakcja czytelnika: jego przeżycia pod wpływem lektury, przemyślenia, skojarzenia i odczucia. Poezja ma budzić emocje i to jest właśnie jej istotą – a nie liczenie wersów i sylab. Poezja jak i każde dzieło żyje dzięki emocjom, które budzi. I jeśli coś cię wzruszy, to sądzę, iż zupełnie nieistotne staje się czy był to wiersz toniczny czy średniowieczny. Ważna jest chwila, w której sztuka na podobieństwo religii (że tak sparafrazuję Hegla) unosi nas ku Absolutowi.
              Twoja świadomość nie musi wcale rozumieć wszystkich symboli, które napotykasz w tekście. Symbol jest językiem podświadomości, która doskonale go rozumie i reaguje nań poprawnie. Emocja jako energia nadpływająca z podświadomości jest reakcją na ten bodziec. W takim ujęciu poezja staje się doświadczeniem, które opiera się na tym dialogu duszy i tekstu. Wyłączenie umysłu świadomego nie przeszkadza a wręcz pomaga – bowiem usuwa cenzora, a co za tym idzie ograniczenia percepcji.

              Inne istoty zawsze interesowały mnie z duchowego punktu widzenia. Ich wzruszenia, emocje, obawy, nadzieje są tym, co inspiruje mnie jako poetę. Uważam, że każdy przeciętnie wrażliwy człowiek ma naturalną zdolność rozumienia poezji i nie musi wcale wiedzieć, co to jest metonimia czy rondel. Owszem, lubię bawić się tego typu rzeczami jak forma i struktura, niemniej poznanie wszystkich sekretów mojego warsztatu nie jest na pewno nieodzowne do tego, aby móc nawiązać wspomniany dialog z tekstem. 😉

              Mam nadzieję, że teraz moja postawa staje się dla Ciebie bardziej zrozumiała, co pozwoli nam uniknąć nieporozumień w przyszłości. 🙂

              • Dziękuję ślicznie za to wyjaśnienie. 🙂 Z pewnością to pomoże nam się lepiej porozumieć. 😀

                Mój błąd polegał na wyrobieniu sobie przeświadczenia (teraz wiem, że kompletnie mylnego 😉 ), iż większość osób o dużym doświadczeniu literackim ucieka z blogów, by nie zostać obklejonym łatką „blogera-grafomana”.
                Niestety, przerażający ogrom treści na blogach jest na zatrważająco niskim poziomie, który wciąż jeszcze spada… (Chociaż czasami zastanawiam się, czy jest to nadal możliwe…) Naprawdę ciężko trafić na osoby, które wiedzą, co robią na blogu i nie tworzą dla samego poklasku…

                Tym bardziej się cieszę, że trafiłam (a właściwie to Ty do mnie napisałeś pierwszy) na Ciebie. 😀 Mam nadzieję, iż będę miała niejedną okazję, by coś podpatrzeć i czegoś się nauczyć, ponieważ ja z wykształcenia jestem umysłem bardziej ścisłym (z analizą literacką kontakt miałam jedynie w liceum przy okazji przygotowania do matury, koła literackiego oraz podejściem do olimpiady). Nie mam w tym biegłości, lecz staram się poszerzyć moją wiedzę i umiejętności. I tak, analiza jest dla mnie bardzo ciekawa. 😀 Mam nadzieję, że za 10 lat będę mogła również powiedzieć, że przychodzi mi ona równie naturalnie, co myślenie i nie czuję potrzeby, by o niej rozmawiać… 😉

                O duchowości chętnie podyskutuję, skoro Ciebie także ona w odniesieniu do mojej osoby interesuje. 🙂 Muszę przyznać, że jesteś jedną z niewielu osób (nawet wśród poetów), które znam i są zaciekawione co, jak odczuwam… Zwykle właśnie oczekują analizy, a emocje i odczucia są mniej ważne dla nich.

                Zdecydowanie masz prawo nazwać się nietuzinkową osobą, gdyż taką jesteś. 🙂 W sieci rzeczywiście rzadko spotyka się osoby, które zwracają baczną uwagę na kulturę i jednocześnie potrafią odpowiednio zasygnalizować rozmówcy, gdzie popełnia błędy, samemu pozostając uprzejmym.
                Dla mnie jest to podwójnie cenne, ponieważ pochodzę z otoczenia, gdzie brak kultury oznacza popełnienie grzechu ciężkiego i śmianie się pokrzywdzonym ludziom prosto w oczy (delikatnie mówiąc). Całą swoją wiedzę na ten temat zawdzięczam książkom i życzliwym osobom, które spotkałam. Czasami nawet żałowałam, że w szkole nie było zajęć tego typu, czyli takich, które uczyłyby „prawd oczywistych”, na które ja zwyczajnie nie wiem, że powinnam zwrócić uwagę w swoim zachowaniu.

                Lecz wracając do tematu głównego: Postaram się odzwierciedlać mocniej w swoich wypowiedziach moje przeżycia i przemyślenia wewnętrzne. 😉 Nie będzie to łatwe, bo przyzwyczaiłam się z nimi kryć, ale będę się starać.

                Pozdrawiam!
                🙂

                • W panującej kulturze przyjęło się ukrywanie swych uczuć i maskowanie uniesień. A poezja właśnie te drzwi otwiera: wrota duszy. Dzięki czemu pozwala nam uczyć się o sobie i wzrastać w mądrości, współczuciu, wrażliwości.

                  To prawda, że poziom literacki na blogach czasami jest niski. Ale myślę, że liczy się tak naprawdę to, czy ktoś jest szczery w swojej poezji czy nie. Talent jest dla mnie czymś, co otrzymujemy od Mocy, które są nad nami (nie ważne, jak je nazwiesz). Tak więc nie można obwiniać innych za jego brak czy czcić kogoś za jego nadmiar. Poza tym jednak ważna jest szczerość serca, poszukiwanie i odkrywanie tego co nas wzrusza i zachwyca. Myślę, że dla osób, które piszą z serca poezja zawsze jest ich drogą, ich poszukiwaniem siebie i sacrum. I to właśnie jest wartościowe. Dlatego zdarza mi się wzruszyć wierszem, który może być topornie napisany, ale zawiera w sobie ten moment wrażliwości i otwarcia na wszechświat.

                  Lepiej jest jak sądzę spędzać czas z osobami szczerymi choć pozbawionymi technicznej zręczności – niż z osobami sprawnymi w tej dziedzinie, lecz o wypaczonym charakterze i zbyt wysokim mniemaniu o sobie. A takich niestety także jest wielu. Talent bywa ciężkim brzemieniem i potrzeba dużej siły ducha, by go udźwignąć. Wielu osób nie stać na to i załamują się pod tym ciężarem popadając z megalomanię, pychę i próżność. Te cechy jednak niszczą ich poezję bardzo skutecznie, ponieważ niszczą piękno w ich duszach.

                  Cieszę się, że nasza dyskusja przyniosła Ci pożytek – a także innym czytelnikom. Dla mnie także była okazją do podzielenia się wieloma przemyśleniami. I mam nadzieję, że moja poezja pozwoli Ci zagłębić się w krainę ducha i nauczyć więcej o ścieżkach swego serca. 🙂

                  • Z pewnością tak będzie, bo na brak szczerości w sobie narzekać nie mogę.(Już prędzej na jej nadmiar i zbytnie gadulstwo 😉 ).

                    Co do uczuć, to miewam ostatnio problem z ich okazywaniem, a nawet odczuwaniem, ponieważ otoczenie od zawsze uczyło mnie je zabijać w sobie. Niestety, najwyraźniej aż za skutecznie… Teraz powoli uczę się ponownego otwierania okien do pewnych zakamarków duszy. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się osiągnąć stan, w którym nie będzie we mnie strachu przed mówieniem od serca…

                    Co do talentów: Hmm… Uważam, że przyjęło się robić z niego (albo raczej jego braku) wymówkę dla własnych niechęci bądź lenistwa. Talent rozumiem jako zbiór właściwych danej osobie cech, ułatwiających jej poznanie, naukę czy wykonywanie danej czynności, dlatego uważam, że praktycznie każdy może osiągnąć wszystko, jeśli zapragnie tego naprawdę… Wielu ludzi udowadnia to każdego dnia, np.: dysgrafik lub niewidomy, który tworzy piękne obrazy czy niesłyszący, którzy tańczą albo śpiewają…
                    Dla mnie odrzucająca jest niechęć do rozwijania się. Marnowania zdolności, które można (czasami nawet tylko niewielkim wysiłkiem) doprowadzić do imponującego poziomu, tylko z powodu lenistwa lub przekonania o własnej wyższości i nieomylności.
                    Odrzuca mnie także (równie częste niestety) żebranie o uwagę dla własnej osoby pod płaszczykiem zainteresowania danym tematem. Ale to już chyba jest kwestia osamotnienia i braku dobrych relacji jednostki z otoczeniem w naszym społeczeństwie.

                    Oj, i znów się rozpaplałam… W takim razie zamykam się i życzę dobrej nocy wszystkim czytającym!

                    🙂

              • Interesująca dyskusja 🙂 Nadgorliwa estetyka jest niekoniecznie dobrą rzeczą, oczywiście ma to też pewnie swoje zalety 🙂 Sigil, proponowałabym wpierw zmienić czcionkę, respectiwe np. i może w tle jakieś nie wiem, kwiaty? glitery?
                Albo bardziej gotyk poszarpany, będzie mrocznie, ładnie i w klimacie jak mniemam 🙂
                To tyle, nie mogłam się powstrzymać. Szkoda tylko, że zdarzają się ,,poeci” którzy widzą jedynie, nie czują, nader próżna postawa. Nawet jeśli ktoś ma inne założenia estetyczne czy wzbrania go to przed otwarciem prezentu, bo nie wiem kokarda jest szara a nie rózowa?

                • Hmmm… Kwiaty powiadasz? O tym nie pomyślałem. 😉 A glitery musiałyby błyszczeć mrocznie. 😉

                  A tak na poważnie: myślę, że odbiór sztuki jest czymś czego się uczy i do czego się dojrzewa. Czasami ważna jest sama chęć – reszta przychodzi z czasem. Więc wolę dać ten czas, jeśli ktoś oczywiście jest otwarty na inne opcje i pragnie nauczyć się widzieć głębiej. 😉

                  • Masz zupełną rację, też tak uważam. Pokrzepia mnie świadomość, kiedy widać gdy pojawia się to pragnienie, ta otwartość o której wspominasz. Każdy ma własną drogę i nie można mu odebrać wyboru. Miło jest jednak patrzeć kiedy on jest słuszny, nie kostnieje tworząc tzw. ludzi z betonu, z własnymi niepodważalnymi racjami, takim podejściem robiąc sobie jedynie krzywdę. Wrażliwość jest w każdym z nas, ograniczają ją przekonania, środowisko, i całkiem dla mnie teraz niezrozumiałe dostosowanie się do stada. Bywają jednak sytuacje, miejsca takie jak Twój blog chociażby, które całkowicie zmieniają podejście do wielu rzeczy. Wiem co mówię, ponieważ sama byłam zupełnie kimś innym zanim tu zajrzałam. To jest fascynujące ujrzeć, jak działa dynamika naszych myśli, jak stała przekształca się w niestałość, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że otaczająca rzeczywistość jest produktem naszego umysłu (subiektywna), a skoro tak się dzieje oznacza, że mamy na nią wpływ. Wówczas jesteśmy bardziej świadomi swej woli i wyborów, stajemy się wolni. Otwartość jest naturalną metodą aby pójść dalej, poza własne ograniczenia.
                    Sztuka jest jak kwiat o nieskończonej woni i barwie, zawsze prowadzi w nowe nieznane dotąd miejsca, delektuje, upaja czyniąc nasz świat piękniejszym i wartościowszym. Uczy nas wiele o sobie, przez co poszerza się nasza akceptacja i zrozumienie.
                    I prawdą jest, jak niegdyś wspomniałeś, że pełnię Światła można ujrzeć jedynie w mroku. Dziękuję, że jesteś i cieszę się, że poszerza się grono Twoich czytelników 🙂

  5. Przysłuchuję się ciekawym rozmowom. Dzięki nim, mogę lepiej usłyszeć Twoje słowa. Przyznam, że zachwyca mnie doświadczenie, jakim jest podróż po świecie emocji, wrażeń, których sprawcami są słowa . Dzięki poezji dodatkowo zrozumiałam, a może lepiej zaczynam rozumieć, znaczenie słowa, które w chrześcijaństwie ma moc zbawienia.

    Twoja czarna poezja, zawiera w sobie niezwykłe pokłady miłości i czułości. Wyraża niespełnione pragnienia. Maluje mi się w niej obraz jakby podróży, w którą oddaje się każdy człowiek. Jej celem jest odnalezienie lądu ze skarbem. Każdy szuka innego swojego wyobrażenia. W trakcie drogi doświadczamy tego, jak nasza wizja szczęścia umiera, gdyż okazuje się, że nasze pomysły kończą się, na rzecz poznania tego, czym jest głębszy wymiar spełnienia serca człowieka.

    Każdy człowiek stawia sobie pytania o różne sensy. Życie jest nieustanną niespodzianką spotkań, uwikłań i przynależności. Każdy próbuje się czasem uwolnić od pewnych uwarunkowań, oceny szukając rozpaczliwie- czasem, wolności. Wolności do samego siebie i tych, którzy nieustannie próbują nas przerobić w siebie. Pragniemy móc być nadzy, w sensie takim, aby odkryć się tacy, jakimi naprawdę jesteśmy. Bez lęku i masek. Wszyscy w pewnym sensie jesteśmy mordercami i ofiarami. Każdego dnia zabijamy w sobie samych nadzieję, blokując innym drogę do jej spełnienia. Wszyscy jesteśmy ofiarami miłości lub losu.

    Współodczuwanie dzisiejszego świata zamienia się na wyrafinowane zachowania pozwalające na zdobywanie i posiadanie. Bez delikatności, bez rytuałów i obrządków miłości i szacunku.

    Śmierć może być wyzwoleniem i bramą. Bramą do innej rzeczywistości życia, innego spostrzegania i pojawienia się innych celów w życiu.

    Cieszę się, że piszesz. Dziękuję Ci za sposób w jaki traktujesz każdego gościa i za to, że dajesz każdemu tu miejsce.

    Lubię słowo i uwielbiam owijać się nim, niczym szalem w chłodny jesienny wieczór.

    • Miło mi, że udało mi się zabrać Cię w tę podróż. Naprawdę. Za każdym razem czuję radość wiedząc, że moja poezja pozwala komuś poznać lepiej swą własna duszę.

      Słowo nie tylko w chrześcijaństwie ma moc zbawienia. Właściwie we wszystkich religiach w ten czy inny sposób akcentuje się jego siłę. W magii i kultach pierwotnych słowo było nośnikiem mocy magicznej, pozwalało panować nad światem i duchami. Co nie powinno dziwić nikogo, kto wie jak działa poezja.
      Myślę, że każdy dobry mag musi w pewnym momencie stać się poetą. I odwrotnie: każdy dobry poeta w pewnym momencie staje się magiem.

      Przyznam także, iż bardzo się cieszę, czytając przemyślenia kogoś, kto jest w stanie spojrzeć poza formę i zasłonę ciemności – dostrzegając to, co naprawdę staram się przekazać. Wiele osób nie widzi tych bardziej subtelnych odcieni, pomawiając mnie o namawianie do zbrodni czy szaleństwa. Jednak zawsze uważam, że każdy sam decyduje o tym co wybiera i o swych czynach.
      Jak widać poezja sięgająca spraw mrocznych może jednak ukazywać blask w nas samych. Kiedyś powiedziałem, że ciemności boją się tylko te osoby, którym brakuje wewnętrznego światła. Inni spotykając się z nią odkryją jednak to, co dotąd ukrywali w swej duszy – czasem wstydząc się, czasami lękając. A to poznanie pozwala na lepsze zrozumienie siebie i opanowanie swych cieni. Dla mnie osobiście zawsze było źródłem współczucia i mądrości.

      Bowiem niebezpieczne w nas jest tylko to, co leży w mroku, niepoznane. I co wypełza z podświadomości gdy tego nie widzimy i działa poza naszą kontrolą. Poznanie własnych koszmarów usuwa strach i pozwala zintegrować te siły w nową jakość – o której tym razem, decydujemy sami. Ta decyzja także wymaga mądrości i wrażliwości, a jej wdrożenie w życie czasami bywa ciężką pracą. Ale wartą wysiłku jak sądzę.

      Nie mogę oczywiście tutaj zrobić niczego za Was – nikt nie może. Ale mogę zachęcić do zagłębienia się w labirynt własnej duszy z ufnością i bez lęku. 🙂

      • Ta podróż jest faktycznie niezwykła. Cieszę się, że nie zrezygnowałam pod wpływem pierwszych wrażeń. Może dlatego, że jestem ciekawa i nie lubię poddawać się zwłaszcza uczuciu lęku.

        Zaglądanie w głąb siebie, jak piszesz, jest bardzo potrzebne.Nie po to, aby stać się egocentrykiem, ale po to, aby lepiej być zintegrowanym i lepiej wchodzić w interakcje ze światem.

        Dzięki takim różnym momentom, czuję się szczęśliwa, czuję się jakbym odkrywała taki drogocenny lub bezcenny skarb…

        Do zobaczenia 🙂

        • Bardzo się cieszę z Twoich słów, ponieważ to właśnie zawsze chciałem osiągnąć. Móc pokazać czytelnikowi, jaka moc tkwi w nim samym i że nie musi się bać własnej ciemności, a nawet może znaleźć w niej wiele zapomnianych skarbów. 🙂
          Jest to wiec dla mnie bardzo cenne i inspirujące doświadczenie, gdy udaje mi się osiągnąć cel – ponieważ moje pisanie przestaje być wtedy tylko sztuką dla sztuki, ale pomaga komuś stać się pełniejszą istotą, coś nowego mu pokazuje i inspiruje do własnych poszukiwań. Jest to dla mnie ważne chyba dlatego, iż zawsze jednak uznawałem, że wartość naszego życia (także sztuki) można ocenić po tym, ile naprawdę daliśmy innym. W tym wypadku zaś wiem, że moje starania wydają owoce. Dziękuję. To dla mnie bardzo ważne i inspirujące. 🙂

  6. Nie zrezygnowałam przede wszystkim dzięki powabowi słowa, którym w ciekawy i piękny sposób władasz. Również dzięki tajemnicy- głebi, która jest zawarta w treści przez Ciebie malowanej.

    Chciałam to dodać, bo przecież najpierw pojawiło się spotkanie a potem reakcja i Twoje prowadzenie przez te „straszne komntaty”. 🙂

  7. Wasze okienka stawały się coraz węższa a atmosfera… Coraz bardziej mroczna.

    Kiedy poeci dążą do płynności, albo są w niej upodobani, albo też używają jej dla zakrycia braków we własnym „kunszcie”. Ty łamiesz ją świadomie, co jest dowodem na to, że jesteś świadomy słowa. Jednak w jednym zgadzam się z Ri – wielkie litery na początku wersów przeszkadzają; nie mam tu już nawet na myśli jakiejkolwiek płynności ale to, że rwą wiersz. Moim zdaniem całkiem niepotrzebnie.

    Co do treści (choć w zasadzie od niej powinnam zacząć) – zaleciało mi E.A Poe w wierszu „W samotności”. Magię uwiodłeś pięknie, do tego naprawdę dobrze dobrałeś słowa. Nic, tylko pogratulować.

    • Nie do końca wiem, jak mam ustosunkować się do Twojego komentarza…
      Z jednej strony oczywiście dziękuję za Twoją opinię i poświęcony czas. Mam nadzieję, iż okazał się dla Ciebie rozwojowy i inspirujący.
      Z drugiej jednakże tego typu powtarzanie uwago o interpunkcji (przy moim wyraźnym zaznaczeniu, że uważam to za stratę czasu) świadczyć może w najlepszym razie o braku wyczucia… Dlatego naprawdę prosiłbym o czytanie moich wypowiedzi ze zrozumieniem. Zaoszczędzi nam to z pewnością podobnych, niezręcznych sytuacji.

      Przyznam poza tym, iż nieśmiało liczyłem na nieco bogatsze wnioski z powyższej wymiany zdań, niż uwaga o tym, że okienka robiły się coraz węższe… 😦

      Nie chcę, aby dyskusja na moim blogu zdegenerowała się do poziomu uwag technicznych – o które przecież nigdy Cię nie poprosiłem. Moim zdaniem poezja jest czymś o wiele więcej. Natomiast tego rodzaju przywiązanie do formy świadczy dla mnie raczej o problemach z recepcją u czytelnika, które mogą (choć oczywiście nie muszą ) być pochodną skromnych doświadczeń na tym polu. Jest to więc na pewno interesujące, iż interpunkcja wpływa na Ciebie w ten czy inny sposób, lecz myślę, że w tym kontekście nie ma sensu rozwijać tego tematu. Mam więc nadzieję, że proponowane przeze mnie rozwiązania pozwolą Ci ujrzeć nowe możliwości – i nawet poprzez ich negację będą mogły być w jakiś sposób inspirujące. 😉

        • Nigdy nie postrzegałem roli czytelnika jako degradacji. Wręcz przeciwnie. 😉 Zwykle o wiele lepiej jest być odbiorcą niż twórcą poezji. To drugie bywa mniej niebezpieczne… Choć… Kto wie? 😉
          W każdym razie, pomimo pewnych spięć na początku naszej znajomości, mam nadzieję, że uda nam się znaleźć nić porozumienia. I że będziemy mogli skupić się na tym co inspirujące, pozwalając odejść precz wcześniejszym nieporozumieniom. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s