Pierwszy stopień do piekła

A gdybyś chciał zapytać
– nim świt noc zaorze –
O groby w mym ogrodzie
Wpół zarosłe ostem,
Zejdź ze mną do piwnicy,
Gdzie hoduję noże.
Ich ławice w ciemności
Gładkie są i ostre.

Tu ukryłem wspomnienia,
Niczym skarb w zwierciadle
(Którego odpryskami
Poluję w ciemności).
Zanurz się w nim – ławica
Dopadnie cię nagle.
Gdy znajdziesz odpowiedzi
– Pochowam twe kości.

Pod mą dłonią
Szkarłatne rozstąpi się morze.
Kamienie w mym ogrodzie
Znów porosną ostem…

Chodźmy – w mroku czekają nas
Spragnione noże.
A ich zęby w ciemności
Gładkie są i ostre…

Advertisements

16 responses to “Pierwszy stopień do piekła

    • Adresata w wierszu chyba też. I to dosłownie. 😉
      A tak na poważnie: spodobała mi się metafora noży jako istot samodzielnych, prowadzących w mroku swoje tajemnicze i niepokojące życie. Przypominały mi w tym nieco ryby głębinowe (stąd ławica), a także piranie.
      Metafora ta ukazuje mordercze instynkty podmiotu lirycznego, jako coś oddzielnego od niego, coś, co działa niejako samoistnie i za co nie jest on do końca odpowiedzialny. Choć oczywiście wspiera to „hodując” noże i nie pozwalając im zginąć z głodu.

    • Rozumiem, że jak najmniej w rzeczywistości. Ale po to jest poezja by tworzyć światy alternatywne – odróżnijmy ją więc przeto od realności. W takim wypadku musiałbym się czuć zaniepokojony Twoimi życzeniami, bo o czym wtedy miałbym pisać? 😉 Nóż jako symbol wydaje mi się o wiele bardziej interesujący, nośny a przede wszystkim mocny niż np broń palna czy obuchowa. Ta ostatnia chyba szczególnie jest mało poetycka. 😉

  1. Opowiedziane z pasją i spokojem. Na tyle pięknie, że zaryzykowałabym zobaczyć tę piwnicę, spojrzeć mu w oczy i znaleźć odpowiedzi .. Z drugiej strony zawsze mnie zastanawiało, co czuje ofiara, gdy umiera z rąk mordercy, co widzi w jego oczach..i co on czuje..

    • Nie jestem w stanie odpowiedzieć niestety na to pytanie – mogę jedynie spekulować używając wyobraźni poetyckiej. Choć sądzę, że często w rzeczywistości niestety mniej w tym poezji, niż mi się wydaje…
      Ja jednak staram się stworzyć postacie morderców i ofiar, które połączone są silnym wzajemnym afektem: miłością, tęsknotą lub żądzą. Ewentualnie wszystkim tym na raz. Stąd morderstwo staje się niejako aktem dobrowolnej ofiary dokonanej w imię wyższych uczuć. Czymś na kształt zespolenia miłosnego (często zresztą korzystam z tego typu metaforyki by wykazać podobieństwo obu tych sytuacji). Śmierć i Miłość bowiem jako niespożyte siły w tym świecie nieodmiennie mnie fascynują. Każda z nich jest sama w sobie absolutem. Ich połączenie więc wydaje się więc sprawą niezwykłej wagi dla stworzenia niezwykłego wiersza. 🙂

  2. Nie ma głupich! Nie idę z tobą do żadnej piwnicy! Rodzice mi mówili nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi. Jeszcze kurna skończę z poderżniętym gardłem…
    Zostaję na parapecie okna. (zewnętrznym) 😀

  3. Dosyć długo nie było mnie w sieci i widzę że mam trochę do nadrobienia. 🙂
    Bardzo fajny wiersz, właśnie na coś takiego, szczerze mówiąc, czekałem. 🙂
    Takie wszechobecne poczucie mroku, z dawką wspaniałej finezji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s