Dylemat

Gdy w sercu twym zatopię nóż,
Powiedz mi, co się wtedy stanie?
Zaćmi się gwiazda? Załka ptak wśród wzgórz?
Czy twa śmierć będzie jak wzlot, czy spadanie?

Advertisements

32 responses to “Dylemat

  1. Wiersz taki krótki, a jednak można go rozumieć na wiele sposobów. Myślę że będzie mi jeszcze dłuższy czas chodził po głowie.
    Odczucia oczywiście bardzo pozytywne 🙂

    • Mówiąc prawdę napisałem go w czasie rozmowy przez telefon. Może nie powinienem się przyznawać do tego – ale ułożył mi się sam gdzieś w tle. Jakby słowa wskakiwały na właściwe miejsce.
      Myślałem później przez chwilę, czy aby go nie rozwinąć. Ale wydaje mi się, że tak jest lepiej. Wiersz pozostaje zawieszony jak gdyby – jest pytaniem bez odpowiedzi, przypuszczeniem czynu bez jego dokonania, zbrodnią bez krwi… W ten sposób zyskuje więcej, poprzez poetykę niedomówienia.

  2. Włożenie noża w serce przynosi śmierć i cierpienie. Śmierć jest końcem, ale jednocześnie początkiem czegoś nowego.
    Śmierć może przynieść też to, co może być spełnieniem.

    Śmierć jest bramą do czegoś, czego nie znamy. Do odkrycia tajemnicy, która również jest ukryta w sercu każdego człowieka.

    Serce jako skarbiec nieodkrytych możliwości, marzeń i tęsknot, odbiera różne bodźce od świata, które mogą pobudzać człowieka do zupełnie innego sposobu myślenia, działania…

    Właściwie w bólu rodzą się najwartościowsze skarby. Chociaż jest ból, który przynosi śmierć, która jest tylko spadaniem.

    • Właśnie te dwie możliwości chciałem ukazać w tym tekście. Myślę sobie, iż chyba nigdy nie da się ich do końca rozdzielić. Dlatego śmierć może być jak sądzę, jednocześnie i wzlotem i spadaniem… Zawsze jest w niej obecne zarówno wyzwolenie jak i cierpienie.

  3. Nic się nie stanie. Gdzieś zaszczeka pies, ktoś się upije, ktoś inny się zakocha, ktoś się urodzi… Życie potoczy się dalej.
    Pozdrawiam 🙂

    • Ale to odbiera tej chwili bardzo wiele romantyzmu, nie uważasz? 😉

      A tak na poważnie: z jednej strony masz na pewno rację, jeśli spojrzeć z punktu widzenia świata zewnętrznego. Śmierć jest jego częścią, pewnego rodzaju naturalnym zjawiskiem. Jednak jeśli spojrzeć „od wewnątrz” z perspektywy istoty, która umiera – Śmierć jest nieskończonością. Tutaj jak sądzę morderca (czy też niedoszły morderca) pragnie zjednoczyć się z ofiarą tak, aby móc spojrzeć na to zjawisko jej oczyma. Dlatego też pojawiające się symbole raczej odnoszą się dla mnie do poziomu duchowego (gwiazda – jaźń i ptak – dusza).

  4. Ból może być przyjemny, krew taka ciepła.. To o czym piszesz kojarzy mi się z erupcją wulkanu, czymś nieuniknionym, losem. Śmierć jest spełnieniem, wydaje mi się że zawsze. Jest elementem naszej egzystencji niezależnie od okoliczności w jakich przychodzi. Czy odczuciem jej towarzyszącym będzie spadanie czy wzlot zależy pewnie od podejścia i pewnie przygotowania, nie każdy jest na nią gotowy.. W wierszu jest ładnie opisana wrażliwość mordercy, jakkolwiek to brzmi (załka ptak wśród wzgórz) jednakże on sam wydaje się być ofiarą miłości do własnej żądzy, żądzy śmierci. Spełnieniem dla niego jest mniemam ten moment przed, ten dylemat, jakby doszukiwał się sensu w swym zamiarze.
    Poruszający wiersz, krótki ale z jakim wachlarzem skojarzeń 😉

    • Myślę, że poetyka tego wiersza wynika właśnie z tego momentu przed. Z chwili gdy pojawia się zamysł, myśl, pytania… Lecz nie ma jeszcze odpowiedzi, czy spełnienia. Jak słusznie zauważasz sądzę, że morderca sam zmaga się tutaj z własną tęsknotą za Nieznanym. Pytanie o śmierć ofiary jest tak naprawdę pytaniem o własną śmierć, próbą zrozumienia tego zjawiska, zanurzenia się w nim dzięki współuczestniczeniu w śmierci innej osoby. Jednocześnie jest to chyba poszukiwanie zjednoczenia z kimś, miłości, która byłaby silniejsza od śmierci.

  5. Pingback: Dilemma | Świątynia Krzyku

  6. Mogę śmiało stwierdzić, iż powyższy tekst nabrał we mnie nowego znaczenia 🙂
    Zdecydowanie najtrudniej jest oprzeć się potrzebom własnej duszy. Ciężka i bardzo bolesna zarazem lekcja. Rozumiem teraz, dlaczego wokół tyle żali i cierpienia. Ludzie zwyczajnie boją się wznieść ponad nie, albo też nie wiedzą jak to zrobić. Nie wiedzą, że to jest możliwe. Nie każdy ma też odwagę wyprzeć się siebie, swoich potrzeb i wyobrażeń. Nie każdy jest na to gotowy.
    Dziękuję za wzlot i noże 😉 ..

    • Może właśnie nie tyle potrzeb należy się wypierać (ponieważ potrzeby zawsze rozumiałem jako coś, co jest nam naprawdę POTRZEBNE),lecz owych wyobrażeń i projekcji na temat tego czego potrzebujemy – a co wcale nam potrzebne nie jest (jakaś straszna tautologia mi tutaj rozpełzła się). Sam uważam, że są to dwie całkiem różne rzeczy – ale dopiero gdy pozbędziemy się iluzji i obsesji możemy dostrzec co jest faktyczną potrzebą. A to może oznaczać, iż spotkają nas rzeczy mało przyjemne – choć z pewnością ważne dla naszego rozwoju. Lekarstwa często mają gorzki smak. 😉

  7. Nie do końca potrafię zinterpretować to włożenie noża w serce.
    Nóż jako ostre narzędzie sprawia ból i zabija. Czy ten nóż może symbolizować wewnętrzne rozdarcie?
    Mikolenka napisała, że najtrudniej oprzeć się potrzebom własnej duszy. Myślę, że nie dla każdego.
    Mam wrażenie, że to nieznjaomość siebie i swoich potrzeb, swojej duszy, sprawia nam cierpienie. Zycie w niezgodzie z tym, co jest w nas jest sprawcą bólu i cierpienia. To raczej ponad to trzeba się wznieść i zaprzeć się pewnych lęków. Tylko nie każda potrzeba jest dobrem dla naszej duszy.

    • Nóż jest jako symbol śmierci (poza jego dość oczywistymi konotacjami seksualnymi) oznacza tutaj odcięcie tego co zbędne. Serce jest siedzibą duszy a także i świadomości (która jest wieczna). Wiersz mówi o przekroczeniu pewnego ostatecznego progu i o tym wrażeniu które pojawia się gdy coś umiera lub gdy umieramy sami – czy jest to uwolnienie czy skok w przepaść? Myślę, że morderca zadając to pytanie tak naprawdę pyta także o swój los. Ofiara jest tutaj osobą predestynowaną do odpowiedzi (której już nie udzieli) z racji doświadczenia, którego on nie posiada.

      Odnosząc się do Twych rozmyślań nad potrzebami i znajomością siebie dodam, iż nie mógłbym zgodzić się bardziej. Także sądzę, iż brak znajomości własnej natury jest najczęstszą przyczyną cierpienia. Choć czasami uwolnienie zablokowanego potencjału także sprawia ból – jest to jednak ból narodzin. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s