Pamiętna Wizyta

Nie pytałem, skąd przyszłaś w noc bezdrożną, ciemną
– Za oknem wiatr niósł skowyt ptaka lub szaleńca –
Popiół dusz na twych włosach, w piersi żar bez serca
„Noc jeszcze młoda” rzekłem „proszę, zatańcz ze mną.”

Dom był straszny. Tak cicho w nim było i pusto
Jakby wszyscy umarli… Czy ja z nimi? Nie wiem.
Tańczyliśmy wspomnieniem, rojeniem, powiewem
Westchnień niewyjawionych, I ktoś rozbił lustro…

Nie rzekłaś mi ni słowa, ja także milczałem,
Tonąc w głębi twych oczu, gdzie ciemność szalona
Pożerając me lęki stawała się ciałem…

I skonałem dla świata – a świat we mnie skonał,
Bowiem smakując ust twych bezgwiezdność zawrzałem
Żądzą, równie zabójczą jak kares skorpiona…